Dyskusja nad blaskami (nielicznymi) i ndzami (przewaajcymi) kinematografii polskiej toczy si na amach prasy ju od dawna. To przygasajc, to wybuchajc wysokim pomieniem. Taki wybuch silniejszy od dotychczasowych, nastpi przed paroma tygodniami, kiedy to Polityka (numer jeden z sidmego stycznia tysic dziewiset szedziesitego sidmego) zamiecia artyku Zygmunta Kauyskiego Puste rce filmu polskiego. 